Rozdział dedykowany dla każdego, kto skomentował wczorajszą notkę ! :*
Obudziłam się dziś w wyśmienitym humorze. No tak, wczoraj byłam na wspaniałej kolacji z moim chłopakiem. Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie i leniwie podeszłam do szafy. Spojrzałam za okno, aby wybrać sobie strój, pasujący do pogody. Już po kilku minutach wybrałam top w kwiaty i białą spódniczkę. Włosy natomiast uczesałam w luźnego koka, a na nogi założyłam sandały na koturnie. Spojrzałam jeszcze kątem oka na zegarek, który wskazywał punkt ósmą i wyszłam z domu. Tak jak zawsze szłam parkiem. Podziwiałam naturę, wokół mnie są kwitnące kwiaty, na drzewach śpiewają ptaki, a co jakiś czas widzę wiewiórkę, która skacze z drzewa na drzewo. Po chwili zauważyłam męską sylwetkę zbliżającą się w moim kierunku, uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.
-Nie sądziłam, że cię tu spotkam- zaczęłam i się uśmiechnęłam.
-Ja za to miałem cichą nadzieję, że to się wydarzy- zaśmiał się.
-Co tu robisz?
-Diego jakoś zniknął rano, więc wyszedłem na spacer, a ty?
-A ja, zawsze spaceruję- uśmiechnęłam się. Pomiędzy nami była niezręczna cisza.
-To... Pospacerujemy razem?- zapytał po kilku minutach, aby ją przerwać.
-Dobrze- uśmiechnęłam się. Wolno chodziliśmy i rozmawialiśmy na temat różnych głupot- Od jak dawna śpiewasz?- powróciłam do mojego ulubionego tematu z serii 'O Leonie'
-Długo. Jakoś od dziecka. Czemu pytasz?
-Bo nadal w głowie mam, jak śpiewasz.
-Chciałbym kiedyś usłyszeć jak ty śpiewasz.
-Nie, nie chciałbyś- zaśmiałam się. Nigdy nie śpiewałam i nie mam zamiaru śpiewać. To nie moja bajka.
-Jeszcze kiedyś zaśpiewamy razem. Zobaczysz- puścił mi oczko, a ja się cicho zaśmiałam.
-Powodzenia- odpowiedziałam sarkastycznie.